Ile płacimy za spread walutowy
Spread istotnie zwiększa cenę kredytu hipotecznego w walucie, a kredytobiorca nie ma szans na jego uniknięcie. Jednak koszty spreadu ponoszą nie tylko kredytobiorcy, ale także inni klienci banków.
Spread jest standardem w przypadku kredytów mieszkaniowych w walutach obcych. Banki podwyższają faktyczny koszt pożyczki stosując inny kurs przy wypłacie kredytu a inny (wyższy) przy jego spłacie.
Tego typu praktykę można zrozumieć w przypadku kantorów walutowych, dla których różnica między jednym a drugim kursem jest jedynym źródłem zysku.
Tymczasem banki, nie dość, że zarabiają przecież na odsetkach stosują niekorzystne przeliczenia kursowe.
Im większa różnica między kursem wypłaty kredytu a kursem jego spłaty (tzw. spread) tym gorzej dla klienta. Co ciekawe, w bankach te „widełki” kursowe są znacznie szersze niż w kantorach.
Prześledźmy na przykładzie jak spread w praktyce ponosi koszty kredytu.
Załóżmy, że Jan Nowak zaciąga kredyt na 300 tys., gdy kurs średni NBP CHF/PLN wynosi 2,75, a spread wynosi 20 gr i jest stały w okresie spłaty. Bank dokonuje wypłaty kredytu po kursie zaniżonym o połowę spreadu (10 gr), czyli po kursie 2,65 zł za franka, zatem zadłużenie początkowe wynosi 113,2 tys. CHF. Klient spłacając ratę co miesiąc robi to z kolei po kursie wyższym o 10 gr od kursu średniego, czyli w naszym przypadku po 2,85 CHF/PLN. Przy założeniu spłaty kredytu przez 30 lat przy stałym kursie waluty i oprocentowaniu kredytu na poziomie 4% Nowak musi spłacić o 16,1 tys. zł więcej niż w przypadku, gdyby kredyt został wypłacony i spłacony po kursie 2,75 zł. Rata kredytu ze spreadem wyniesie w jego przypadku 1540,34 zł, podczas gdyby go nie było wyniosłaby 1432,25 zł.
Podobne artykuły: | Polecamy: |






